"Królik po berlińsku" to polsko-niemiecki dokument nominowany w tym roku do Oscara, w kategorii filmów krótkometrażowych. Film emitowała TVP, więc wielu widzów w Polsce miało już okazję się z nim zapoznać. Twórcy, Bartosz Konopka (reżyseria) i Piotr Rosołowski (scenariusz), przedstawili historię muru berlińskiego z perspektywy królików żyjących na pasie zieleni pomiędzy Berlinem Wschodnim a Zachodnim.
Losy królików można jednak interpretować jako sytuację Niemców z NRD. Najpierw opanowanie, względny spokój po wojnie, idylliczna perspektywa socjalistycznej równości, braterstwa, izolacja ("króliki miały warunki niemal idealne", pełno soczystej trawy, zero drapieżników), potem zaostrzenie sytuacji, ucieczki, strzały, terror, prawdziwe oblicze reżimu ("króliki zaczęły się podkopywać pod murem"), a w końcu zburzenie muru, stopniowa integracja Niemców ze Wschodu i Zachodu (wysyp królików na inne obszary, powrót do stanu natury, do normalności). W filmie mowa jest o tym, że wiele królików zatęskniło za starymi dobrymi czasami, odseparowaniem i zieloną trawką (rozczarowanie i nostalgia Niemców z byłego NRD, według sondaży ponad połowa z nich broni spuścizny wschodnioniemieckiego państwa).
W filmie jest szczypta ironii - archiwalne nagranie, na którym milicjant zatrzymuje samochody, aby kaczki mogły przejść przez jezdnię albo historyczne fotografie komunistycznych i kapitalistycznych przywódców z uwagą obserwujących króliki. Film ma szansę na Oscara, wpisując się tematycznie w hucznie obchodzoną dwudziestą rocznicę obalenia muru berlińskiego. Trzymajmy kciuki, miejmy nadzieję, że Amerykańska Akademia Filmowa pozna się na klasie polskiej produkcji i nie zamieni naszego królika na pasztet.
Tagi: film, niemcy, mur berliński, oscary, nominacja, królik po berlińsku, nrd, rfn, bartosz konopka
skomentuj (0)
Tagi: polska, debata, internet, tusk, rząd, zaproszenie, zapytaj premiera
skomentuj (1)
Premier Donald Tusk napisał list do internautów, dotyczący rządowego projektu blokowania stron niedozwolonych (czyli właściwie jakich?). Zaproszenie do dyskusji to efekt nagonki wywołanej w sieci. Internauci zaczęli apelować do prezydenta Kaczyńskiego, aby zawetował ustawę wprowadzającą rejestr stron zakazanych. Donald Tusk szybko zorientował się, że taki obrót sytuacji nie przynosi mu wzrostu poparcia w sondażach i postanowił zareagować. Oto pełna treść listu, dostępna na stronie www.premier.gov.pl:
Fot. www.kprm.gov.pl
Moi Drodzy!
Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat.
Uważnie śledzę Wasze opinie, komentarze, pytania i wątpliwości.
Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie.
Intencją mojego rządu jest zapobieganie wykorzystywania Internetu do
rozpowszechniania pornografii dziecięcej, oszustw finansowych czy
nielegalnych gier hazardowych, a nie ograniczanie wolności w sieci.
Spróbujmy to razem pogodzić. W związku z tym zapraszam Was do debaty,
która odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Donald Tusk
Jak wielu internautów jestem przeciwnikiem proponowanej ustawy. Moje największe wątpliwości budzi rejestr stron niedozwolonych. Co to znaczy niedozwolonych, przez kogo niedozwolonych, na jakiej podstawie? Rozumiem, że niedozwolone mogą być strony, których twórcy i administratorzy zostali skazani prawomocnym wyrokiem sądu, w wyniku uczciwego procesu, w którym oskarżony ma prawo do obrony. Ale na jakiej podstawie ktokolwiek, czy to będzie sąd czy urzędnicy, ma ustalać a priori listę stron (ksiąg) zakazanych? Poza tym większość kasyn internetowych zarejestrowanych jest poza terytorium Polski, a często na terytorium Unii, jest więc duża szansa na słuszną decyzję Komisji Europejskiej, która w imię swobody przepływu towarów, osób i usług w obrębie Wspólnoty, zablokuje ustawę przygotowywaną przez rząd Tuska.
Całkiem niedawno internetowy serwis bukmacherski i e-kasyno www.betsson.com (zarejestrowane na Malcie, ale działające także w Polsce) przysłało mi bardzo ciekawego maila, będącego ripostą na plany polskiego rządu:
BETSSON PRZYPOMINA: E-ROZRYWKA JEST W 100% LEGALNA W UE
Ustawa hazardowa, która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2010 roku w
Polsce nie wprowadziła żadnych zmian odnośnie gry na Betsson.com z
punktu widzenia polskiego Użytkownika.
Usługi świadczone są w rzeczywistości poza granicami Polski i zgodne są
z Artykułem 49 traktatu o swobodzie przepływu osób, usług i kapitału na
terenie Unii Europejskiej.
Zgodnie z prawem UE, podmiot z innego kraju członkowskiego (Malta) może
świadczyć usługi w innym kraju członkowskim (Polska) bez potrzeby
posiadania w nim jakiegokolwiek stałego zakładu
pracy/filii/przedstawicielstwa.
Przypominamy także, że w Polsce nie ma prawa, na podstawie którego
ktokolwiek może mieć wgląd w nasze konto bankowe bez toczącego się
postępowania i żądania sądu lub prokuratora.
Również nie istnieje prawo, które zezwala na blokowanie
licencjonowanych serwisów zajmujących się e-rozrywką na terenie Unii
Europejskiej lub monitorowanie ich Użytkowników.
Warto być doinformowanym i walczyć o swoje swobody obywatelskie!
Zachęcam wszystkich do walki o swobody obywatelskie i prawo do uprawiania rozrywki w postaci hazardu. Nie pozwólmy, aby polski rząd cenzurował sieć. Rejestr stron zakazanych to jeszcze nie wszystko, premier Tusk chce także mieć wgląd do naszych kont bankowych, aby blokować nielegalne przelewy do serwisów bukmacherskich i e-kasyn. Takie pomysły są już zupełnie absurdalne i niekonstytucyjne. W tym momencie PO traktuje nas tak, jak Chiny traktują Google.
Moje pytanie do premiera: Na jakiej podstawie rząd zamierza blokować dostęp do e-kasyn i serwisów bukmacherskich zarejestrowanych w innych krajach unijnych, skoro zgodne są z Artykułem 49 traktatu o swobodzie przepływu osób, usług i kapitału na terenie Unii Europejskiej świadczenie tego typu usług nie może być ograniczane na terenie żadnego z państw członkowskich?
Źródło: Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, opublikowany w załączniku nr 2 do DzU nr 90, poz 864 z 20.04.2004.
Tagi: internet, tusk, list, rząd, zakłady, bukmacherskie, betsson, e-kasyno, e-hazard, zapytaj premiera
skomentuj (4)
Świat nieustannie nawiedzają nowe tragedie. Aktualnie z
pierwszych stron gazet nie schodzi trzęsienie ziemi na Haiti. Ale jeszcze dwa
miesiące temu (w świecie mediów to już zamierzchłe czasy) świat emocjonował się
potencjalną pandemią świńskiej grypy. W Polsce minister zdrowia Ewa Kopacz obwiniana
była o to, że sprzeciwia się zakupowi szczepionek przeciw wirusowi grypy
A/H1N1.
O tak odległych tragediach jak choroba wściekłych krów albo ptasia grypa już nie wspominam, bo to było wieki temu. W artykule „Co nam zostało po świńskiej grypie i kto na tym zarobił” słusznie zauważono, że najwięcej na całym zamieszaniu zyskały koncerny farmaceutyczne, a rządy, które kupiły zapasy szczepionek zostały na lodzie.
Lobbyści i media nakarmili nas strachem przed
epidemią wirtualnej grypy, a tymczasem prawdziwe zagrożenie stanowią realne
wydarzenia – takie jak tragiczne trzęsienie ziemi na Haiti. Rządy wyznaczyły
miejsca na zbiorowe groby, kupiły drogie szczepionki, żeby uchronić miliony
obywateli przed zagładą, a nie potrafią skutecznie pomóc ofiarom klęski
żywiołowej. Haitańczycy biją się o paczki z żywnością, butelka wody
kosztuje dziesięć dolarów, ale dobrze, że rządowe magazyny w Europie pełne są
zapasów leków na wypadek pandemii świńskiej grypy. Rzeczywistość przerasta
nasze wyobrażenia.
Tagi: pomoc, świńska grypa, haiti, trzęsienie ziemi, klęski żywiołowe
skomentuj (1)
Mehmet Ali Agca, zamachowiec z Turcji, który targnął się na życie papieża Jana Pawła II, opuścił więzienie. Sława i pieniądze stoją przed nim otworem. Ali Agca skontaktował się już z Danem Brownem, autorem bestselleru "Kod da Vinci", proponując mu wspólne napisanie "Kodu Watykanu". Za książki zamachowiec ma zgarnąć 3,5 miliona euro, dodatkowe 2 miliony za wywiad telewizyjny. Oprócz tego zdążyliśmy już usłyszeć, że Agca zamierza odwiedzić grób Jana Pawła II, zagrać w filmie, znaleźć sobie małżonkę, zamieszkać w Polsce. Plany mógł mu pokrzyżować obowiązek służby wojskowej w tureckiej armii, ale już wiadomo, że nie pójdzie do wojska z powodu "zespołu osobowości antyspołecznej".
Fot.
sxc.hu
No właśnie, człowiek ze stwierdzonymi zaburzeniami psychicznymi, który zabił w Turcji dziennikarza i strzelał do papieża, a teraz wieści koniec świata i głosi, że jest mesjaszem, wyniesiony zostaje do roli medialnej gwiazdy, idola popkultury. Zbrodniarz Ali Agca zarobi grube miliony, opowiadając niestworzone historie o spiskach, intrygach, KGB, CIA, templariuszach, włoskiej mafii i wszystkim, co mu jeszcze przyjdzie do głowy. Taki jest jeden z paradoksów współczesnego świata - poprzez sławę i bogactwo gloryfikuje się zamachowca. Co gorsza, nie ma sposobu, żeby temu zaradzić. Co z tego, że największe stacje telewizyjne ustalą wspólnie, że nie będą dawały zarobić Agcy i go zbojkotują? Zawsze znajdzie się ktoś, kto wyłoży odpowiednie pieniądze i show dojdzie do skutku.
Tagi: jan paweł ii, mafia, zamach, papież, dan brown, cia, ali agca, kod watykanu, kgb, templariusze
skomentuj (7)
Są takie historie, o których myślimy, że mogły wydarzyć się tylko w naszym kraju. Zazwyczaj są to negatywne przykłady zachowania, wyrażające naszą narodową mentalność, wady, przywary. Do takich historii można z pewnością zaliczyć aferę "łowców skór" z Łodzi. Niedawno nagłośniono, że film na ten temat, zrealizowany przez BBC, został w Polsce zakazany. I chociaż w szwedzkich kinach pokazywany jest od 2008 roku i odniósł spory sukces, w naszym kraju nikt o nim nie słyszał, aż do momentu opublikowania go w serwisie YouTube. O aferze wszyscy słyszeliśmy, niemniej tragicznie brzmią słowa wypowiadane w filmie przez jednego z właścicieli domu pogrzebowego (człowiek cały czas przebywa na wolności), który mówi "może coś tam było, że nie zawsze lekarz robił wszystko, żeby ratować to życie ludzkie".
Przyczyną większości nagannych zachowań jest chęć zysku. Polską, cwaniacką mentalność można jednak tłumaczyć odwołując się do naszej historii, położenia geopolitycznego. Los chciał, że obszar naszego kraju znajduje się między dwoma potęgami - Rosją i Niemcami. Burzliwa historia, utrata niepodległości, dwie wojny światowe, okupacja, komunizm wykształciły w Polakach umiejętność kombinowania i "radzenia sobie". Być może gdyby nie ta swoista zaradność nie byłoby dzisiaj naszego państwa na mapie. Oczywiście nie usprawiedliwia to zachowania ludzi, pokroju tych zamieszanych w aferę "łowców skór". Chodzi raczej o poszukiwanie przyczyn - dlaczego Polacy mają skłonność do cwaniactwa i kombinowania. Dlaczego w naszym kraju jest tak niski kapitał zaufania, pogarda dla ogólnospołecznych wartości i cudzej własności.
Ostatnio wjeżdżając samochodem na płatny parking przed szpitalem, zatrzymałem się przed budką i szlabanem. Pytam parkingowego - Ile kosztuje parking? On odpowiada, że trzy złote. Na co ja pół żartem, pół serio - Dlaczego tak drogo? Słyszę odpowiedź - No dobra, da pan dwójkę, nawet biletu nie będę wypisywał.
Tagi: polska, pieniądze, korupcja, bbc, mentalność, afera, łowcy skór
skomentuj (1)
Przeglądam pierwsze strony noworocznych wydań gazet (Sobota-Niedziela, 2-3.01.2010). Zarówno w "Fakcie" jak i w "Wyborczej" temat na jedynce ten sam - podatki 2010. Informacje jednak sprzeczne. Jedni mówią, że podatki pójdą w górę, drudzy dają do zrozumienia, że będzie bez zmian. "Wyborcza" straszy: "Na początek roku kiepskie wiadomości dla podatników. W 2010 r. zapłacimy fiskusowi więcej", "Fakt" uspokaja: "Premier zapowiada wiele zmian w 2010 roku. Ale zapewnia, że do nich nie dopłacimy".


Jedni powołują się na ekspertów, drudzy na samego premiera. I komu ufać? Co ma myśleć przeciętny czytelnik, który kupuje gazetę, aby czegoś się z niej dowiedzieć? Dopiero 2 stycznia, a gazety już bełkoczą, każdy inaczej przedstawia rzeczywistość.
Tak naprawdę same podatki są tu najmniej istotne,
najważniejsze, żeby "zrobić z czegoś gazetę".
Małe sprostowanie. W nowym świetle sprawę przedstawia artykuł z wp.pl, który wyjaśnia, że podatki nie wzrosną, ale i tak zapłacimy więcej. Jak to możliwe? - przeczytaj tutaj.
Tagi: prasa, media, fakt, wyborcza, podatki, tytuły, gazety
skomentuj (1)
Z czym kojarzy się sukces? Niektórzy powiedzą, że
ze szczęśliwą rodziną albo życiowym spełnieniem. Realia (a zwłaszcza realia
rynku reklamy) są bardziej przyziemne, chodzi po prostu o seks i pieniądze. Utwierdza
nas w tym przekonaniu najnowsza kampania reklamowa Lotto "Nie pozwól, by
ktoś zgarnął Twoje marzenia!". Spoty, nakierowane na ludzi młodych
odwołują się do najprostszych skojarzeń – szczęście polega na posiadaniu
mnóstwa pieniędzy, płowieniu się w luksusie i obracaniu się w gronie pięknych
kobiet (im więcej, tym lepiej):
Jak możemy przeczytać na stronie internetowej
centrum prasowego Lotto nowa kampania wizerunkowa ukierunkowana jest na target
osób młodych, aktywnych, ludzi sukcesu. Dla nich Lotto ma być elementem zabawy,
lifestyle'u czy stylu życia, a nie ostatnią deską ratunku (tak jak dla
emerytów, którzy do tej pory stanowili najliczniejszą grupę graczy). Dotarcie
do osób w wieku 25-45 lat ma ułatwić spot reklamowy utrzymany w stylistyce „bondowskiej”.
W pełni wyluzowany forsiasty, przystojniak jak magnes ściąga kobiety. Lub w
wersji dla kobiet elegancka modnisia, żyje w luksusie, zawsze wpadając w
ramiona macho:
Stereotypy, symbole, skróty myślowe… to dzięki nim te reklamy są
tak czytelne i łatwe do rozłożenia na czynniki pierwsze. Ludzie reklamy
bezbłędnie nas rozszyfrowują, doskonale wiedzą jak do nas dotrzeć. Nowa reklama
Opla też odwołuje się do tych samych schematów – inteligentni, młodzi
(przynajmniej duchem, najlepiej i ciałem), żądni przygód ludzie czerpią z
życia pełnymi garściami. Są przy tym „najlepiej wyposażeni” - w Opla Astrę. Lotto
odwołuje się do symboliki „bondowskiej”, Opel postawił na „Ocean’s Eleven”:
Tagi: seks, pieniądze, reklama, lans, lotto, opel, astra, ocean's eleven, nie pozwól by ktoś zgarnął twoje marzenia
skomentuj (1)
Zbliża się Sylwester i karnawał, pora na nowe muzyczne inspiracje. Ciekawe dźwięki płyną z Wielkiej Brytanii. 28 grudnia na Wyspach ukazuje się singiel "Take That" londyńskiego grime'owego mc Wiley. Grime to gatunek muzyczny z pogranicza elektroniki i hip-hopu. Narodził się w Londynie na początku nowego tysiąclecia. Brzmienie opiera się na syntetycznym podkładzie i charakterystycznym dla Wielkiej Brytanii stylu rapowania.
Grime początkowo uchodził za muzykę alternatywną, garażową. Z czasem przeniknął do mainstreamowych mediów. Wydaje się, że ten gatunek ma potencjał. Jest kreatywny, młody i może okazać się następcą hip-hopu, który lata świetności ma już za sobą. Jednym z najbardziej znanych przedstawicieli muzyki grime jest 24-latek Dizzee Rascal. Oto kawałek "Old Skool" z jego płyty "Maths & English":
Tagi: muzyka, grime, wiley take that, dizzee rascal, old skool
skomentuj (1)
Święta Bożego Narodzenia nie dla wszystkich będą wesołe. Pracownicy hipermarketów będą musieli do godziny 17 skanować i wykładać na półki, studenci w przebraniu Mikołaja latać po obcych domach i rozdawać dzieciakom prezenty, dziennikarze bełkotać w telewizorach...
Póki co, większość Polaków ma jednak czas, aby wspólnie z rodziną zasiąść przy wigilijnym stole. Jeżeli chodzi o przygotowywanie świątecznych potraw i kultywowanie tradycyjnych obrzędów, z czasem i chęciami jest już gorzej. I tak, coraz częściej na Wigilię serwujemy barszcz z torebki, paszteciki odgrzewane w kuchence mikrofalowej, świąteczną Coca-Colę, dzielimy się opłatkiem kupionym w hipermarkecie. Potem jeszcze "Kevin sam w domu" (w tym roku też będzie w tv, w stacji która chyba ma na niego wyłączność na Polskę) i rodzinne słuchanie kolęd w wykonaniu Krawczyka albo "Last Christmas" z radia.
Spłycenie wymiaru świąt do konsumpcyjnej otoczki stało się faktem. Z roku na rok przybywa wszelkiego rodzaju "udogodnień", poszerza się oferta towarów i usług świątecznych. Świętowanie sprowadziło się do kupowania. Sfera duchowa wydaje się dziś ekstrawagancją. Życzę więc wszystkim, aby pozwolili sobie w czasie świąt na odrobinę ekstrawagancji.
Tagi: święta, boże narodzenie, zakupy, konsumpcja, last christmas, ekstrawagancja, kevin sam w domu, sfera duchowa, praca w wigilię
skomentuj (4)